Autor Wątek: Kurzą klatkę DA się wyleczyć BEZ operacji  (Przeczytany 4152 razy)

Offline Strzała01

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 1
  • Reputacja: +1/-0
    • Zobacz profil
Kurzą klatkę DA się wyleczyć BEZ operacji
« dnia: Czw, 21 Kwi 2016, 17:42:48 »
Witam,
jestem mężczyzną mam 18 lat, aktualnie uczęszczam do klasy maturalnej. Chciałbym się podzielić moją historią defektu klatki piersiowej określanym jako pectus carinatum (kurza klatka piersiowa).

Na samym początku zaznaczę, że jestem dość wysoki (190 cm wzrostu). Już od podstawówki miałem stwierdzoną skoliozę, wystające łopatki i kurzą klatkę. Przez pierwsze lata mojego życia nie byłem specjalnie aktywny, a raczej większość czasu spędzałem na zajęciach typu oglądanie telewizora czy gry na komputerze. Do tego jadłem wybiórczo - to, na co miałem ochotę, nie zawsze zdrowo i nie rzadko sięgałem po "śmieciowe" jedzenie. W wieku ok. 6 lat wada mojej klatki stała się widoczna i tu link:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/abe9aca2c0742df5

Jak widać byłem dosyć szczupły, przez co kość była jeszcze lepiej widoczna. Po pewnym czasie nabrałem masy i zakryłem częściowo "dziób" mostka. Wada zaczęła się pogłębiać w okresie kiedy miałem 9/10 lat i link:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/046f55067956d105

Inne ujęcie:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/baf5e40208483631

Wtedy dopiero zacząłem brać pod uwagę moją niedoskonałość, ale nie była ona jeszcze dla mnie zmartwieniem - zacząłem interesować się sportem, uprawiałem lekkoatletykę i grałem sporo w piłkę nożną. Wszystko się zmieniło gdy przez 2 lata urosłem 15 cm i w 6 klasie podstawówki mierzyłem już 180 cm. Razem ze wzrostem progresowała moja wada i w najgorszym okresie (12/13 lat) "dziób" mostka wystawał 4 cm poza linię linię brzucha. Był to czas, w którym defekt osiągnął swój zenit, a dodatkowo miałem wystające łopatki i widoczną skoliozę. W tym okresie najwięcej przejmowałem się swoją wadą, ponieważ była ona dostrzegalna nawet po ubraniu koszulki i bluzy. Niestety nie dysponuję na ten moment zdjęciami z tamtego okresu.

Przełom nastąpił w wakacje po 1 klasie gimnazjum kiedy przeczytałem na różnych forach, że ludzie zniwelowali owy defekt i poprawili swoją postawę pływając. Wtedy też postanowiłem codziennie rano uczęszczać na basen na 1,5-2h i przepływałem wtedy 80-100 basenów, byłem bardzo zmotywowany. Resztę dnia spędzałem zazwyczaj nad jeziorem, grałem w piłkę lub po prostu bawiłem się z przyjaciółmi - ogólnie starałem się przebywać jak NAJWIĘCEJ NA SŁOŃCU. Po wakacjach byłem zaskoczony znaczną poprawą mojej klatki piersiowej. Chociaż kość nadal była dostrzegalna, o tyle jej "dziób" nie wystawał już ponad linię mojego brzucha i wreszcie defekt nie był widoczny po założeniu koszulki. Ten stan udało mi się utrzymać, aż do następnych wakacji - w ciągu drugiej klasy gimnazjum pływałem rzadko, a ćwiczyłem trzy razy w tygodniu. Skupiałem się głównie na wzmacnianiu mieśni brzucha robiąc brzuszki oraz pompki i inne podstawowe ćwiczenia jak przysiady. W wakacje po drugiej klasie gimnazjum również codziennie uczęszczałem na basen i starałem się spędzać jak najwięcej czasu na powietrzu.
Pod koniec wakacji, po kolejnej analizie, moja wada okazała się niemal niewidoczna. Zdałem sobie wtedy sprawę, że moim działaniem udało się znacząco, a niemal całkowicie zredukować moją przypadłość.

Kontynuowałem dalej swój styl życia, a w wakacje przed gimnazjum zainwestowałem w karnet na siłownię i postawiłem na treningi siłowe. Przez dwa miesiące szedłem programem treningu obwodowego przeplatanego pływaniem 2-3 razy w tygodniu. Dało to również zadowalające rezultaty - od tamtego momentu mogłem uznać, że udało mi się wyleczyć moją przypadłość, a postawa znacząco się poprawiła. Aktualnie od ok. półtora roku nie chodzę na siłownię (brak czasu), a staram się regularnie (ok. 2-3 razy w tygodniu) ćwiczyć robiąc podstawowe ćwiczenia jak pompki, brzuszki i przysiady. Udaje się mi utrzymać to co wypracowałem. Linki do zdjęć z aktualnej formy umieszczam poniżej:
Klatka z przodu:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/3fdf86a0bd4544e3

Klatka z prawej strony:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/782c53658d06cb6e

Klatka z lewej strony:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/3a4067756388bb63

Klatka z góry:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/898befedf263f0b4

Klatka z boku:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/c9a96fa0e68d8ff4

Klatka zbliżenie:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/993db847d5cbae81

Klatka od dołu:

http://www.fotosik.pl/zdjecie/79a072d6e1bb5e51

WAŻNE WNIOSKI !!!!:
Podsumowując, udało mi się wyleczyć moją wadę stosując wyłącznie metody nieinwazyjne i w dodatku jeszcze przy stosunkowo dużym stopniu nasilenia wady. Odradzam stosowanie operacji na takie defekty, gdyż zabiegi chirurgiczne są słuszne w bardzo szczególnych okolicznościach np. gdy wada utrudnia znacząco oddychanie lub utrudnia pracę serca itp. Moim zdaniem nie ma sensu leczyć takich defektów operacjami, gdyż medycyna w tej płaszczyźnie jest "do dupy", a metody leczenia tych wad mimo złudzeń większości ludzi SĄ inwazyjne i niosą ze sobą ZAWSZE ryzyko niepowodzenia, czy nieporządanych efektów ubocznych. Po zabiegu człowiek jest osłabiony, w dodatku musi postępować ze sobą jak z jajkiem gdyż wewnątrz paraduje z metalowymi płytkami, ma ograniczone pole manewru itp. krótko mówiąc osoba taka sprawia wrażenie zdechlaka. Pragnę zachęcić większość osób z wadą klatki, aby zaadaptowały aktywny tryb życia, spędzały jak najwiecej czasu NA POWIETRZU, W SŁOŃCU (sprzyja to naturalnej syntezie witaminy D3 przez nasz organizm, która jest kluczowa w prawidłowym rozwoju układu ruchu m.in. kości), dużo pływały, a także wykonywały ćwiczenia wzmacniające ciało (klatka, brzuch, plecy). Gwarantuję, że po pewnym czasie ujrzycie znaczną poprawę. Wiem, że wymaga to samodyscypliny, ale HEJ WSZYSTKO co jest warte osiągnięcia wymaga dedykacji i poświęcenia. Efektem jest zdrowa, solidna sylwetka z o wiele lepszymi efektami niż po operacji. Znajdą się sceptycy, którzy powiedzą że to nieprawda, ale oni sami są słabeuszami psychicznymi, którzy nie potrafią się przyłożyć do pracy nad sobą i dlatego mają zerowe efekty, a do swojej beznadziejności chcą wciągnąć innych. NIE SŁUCHAJCIE ICH. Uwierzcie w siebie i idźcie do przodu, bo ludzie zawsze będą pier*olić czy to dobrze czy źle, A TY WTEDY MASZ DZIAŁAĆ! JA dałem świadectwo, że takie wady DA się wyleczyć BEZ OPERACJI. JAK JA MOGĘ TO WY TEŻ!

Offline Majkel

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 320369
  • Reputacja: +11/-2
    • Zobacz profil
Odp: Kurzą klatkę DA się wyleczyć BEZ operacji
« Odpowiedź #1 dnia: Wto, 26 Kwi 2016, 12:52:40 »
W okresie dojrzewania (do 18 roku życia) najczęściej dochodzi do zmian w schorzeniu, deformacja klatki piersiowej, pectus excavatum, zazwyczaj znacznie ulega powiększeniu lub wraz ze wzrostem, wagą, pozostaje wizualnie pomniejszona. Zgadzam się z kwestią,  iż zdrowy tryb zycia, plywanie ma znaczenie, jednak zazwyczaj wszystko zalezy od osobnika, genów, rozległosci wady.

Tags: